Witaj na naszej stronie

Życzymy miłej lektury

Get Adobe Flash player

Mulewicz Dominika: Mój świat, moje marzenia - praca konkursowa

Witam , jestem jedną z mnóstwa nastolatek, które ciągle szukają odpowiedzi na różne pytania w tym zakręconym świecie. Bo trzeba Wam wiedzieć, że świat widziany oczyma takiej dorastającej dziewczyny często bywa bardzo skomplikowany. To my mamy problem z odnalezieniem się w tej szalonej rzeczywistości.

Ja również zadaję sobie różne pytania, np.: co w życiu jest najważniejsze? Przyznam, że sytuacja, w której kiedyś niespodziewanie się znalazłam, dała mi odpowiedź na jedno z wielu pytań.

Ale może po kolei.

Otóż, pewnego dnia wróciłam ze szkoły, zjadłam obiad i poszłam na spacer do lasu. Warto dodać, że był to piękny majowy dzień, a słoneczko tak mocno przygrzewało, że grzechem byłoby siedzenie w domu.  Po drodze zabrałam ze sobą koleżankę - moją rówieśniczkę, z którą dogadywałam się jak z nikim innym. Byłyśmy jak siostry.

Po drodze już rozmyślałyśmy, jak zaplanujemy sobie wakacje, co będziemy robiły, jak to będzie super, kiedy to nagle Oliwia , bo tak miała na imię moja przyjaciółka, zaczęła piszczeć i łapać się za usta i twarz. Wtedy to spostrzegłam, że jej twarz zaczęła nagle puchnąć i robiła się coraz bardziej czerwona. Obie byłyśmy wystraszone i nie bardzo wiedziałyśmy, co się stało i co robić. Niewiele myśląc szarpnęłam ją za rękę i zaczęłyśmy biec do jej domu, który był niedaleko. Kiedy dobiegłyśmy ostatkiem sił, okazało się, że nikogo nie ma w domu. Ogarnęła nas panika, Oliwia zaczęła osuwać się na ziemię. Ja przerażona zaczęłam krzyczeć , wzywając pomocy:

- Ratunku, pomocy, niech nam ktoś pomoże!

Jednak nikt się nie pojawiał, musiałam sama zacząć działać. W tej chwili przypomniałam sobie, że mam przy sobie telefon komórkowy i mogę wezwać pomoc. W tym całym zamieszaniu zapomniałam, jaki jest numer na pogotowie ratunkowe, cyferki zaczęły skakać mi przed oczami a dobrze wiedziałam, że liczy się każda sekunda. Moja koleżanka czuła się coraz gorzej , zaczęła mieć trudności z oddychaniem. Wtedy zapaliła mi się czerwona lampka – MUSISZ DZIAŁAĆ!

W tej samej chwili niemal automatycznie wystukałam numer 112 i w telefonie usłyszałam kobiecy głos .

- Słucham, co się stało, zaraz wyślemy odpowiednią pomoc?

- Ko.., koleżanka bardzo spuchła i zaczęła …

- Co zaczęła , proszę mówić ,spokojnie.

- I zaczęła tak ciężko oddychać, proszę, przyjedźcie szybko...

I w jednej sekundzie podałam adres. Nie pamiętam, co było dalej, bo skupiłam całą swoją uwagę na leżącej na moich kolanach omdlałej przyjaciółce. Nie wiem, ile upłynęło czasu, dla mnie to była wieczność, ale z tego, co mi później powiedziano, pogotowie przybyło po 10 minutach. Lekarz, który zbadał Oliwię, powiedział, że użądliła ją pszczoła a ona najprawdopodobniej jest uczulona na pszczeli jad. Pogratulował mi zachowania, zimnej krwi i szybkiej interwencji, co z pewnością uratowało jej życie. Podłączona do kroplówki i wielkiej aparatury pojechała do szpitala.

Ja, niewiele myśląc, pobiegłam do domu, zadyszana w pośpiechu opowiedziałam rodzicom, co się stało i poprosiłam mamę, czy nie mogłaby zawieźć mnie do przyjaciółki, do szpitala. Mama się zgodziła, tylko wykonała jeszcze telefon do rodziców Oliwki. Ja w tym całym zamieszaniu zupełnie o tym zapomniałam. Po chwili, tak mi się przynajmniej zdawało, byłyśmy już w szpitalu. Na miejsce dotarli również już jej rodzice, a widząc nas rzucili mi się wręcz na szyję. Oniemiałam, nie wiedząc, co się dzieje.

Mama Oliwii podziękowała mi za pomoc jej córce i powiedziała jeszcze coś. Powiedziała, że zachowałam się nie jak dorastająca nastolatka, tylko odpowiedzialny, dorosły człowiek. Dodała również, że mam bardzo dobre serce , co rzadko jest spotykane. Dopiero teraz dotarło do mnie, co się wydarzyło, że poprzez ludzki odruch ocaliłam mojej przyjaciółce życie. Wszyscy poszliśmy do sali, w której leżała Oliwia. Czuła się już znaczniej lepiej, a nawet się uśmiechała. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

A zatem, odpowiadając sobie na pytanie - co w życiu jest najważniejsze - stwierdzam, że najważniejsze jest niezatracenie ludzkiego odruchu niesienia pomocy innym. Ważne jest, aby każdy człowiek potrafił wykrzesać z siebie namiastkę dobra , empatii wobec drugiego człowieka.

Już jako nastolatka dochodzę do wniosku, że życie jest ciągłą nauką, z której powinniśmy czerpać jak najwięcej i wyciągać wnioski dla siebie.

Mam jeszcze wiele pytań , na które wciąż poszukuję odpowiedzi.

Dominika Mulewicz

Bookmark and Share

 

UCZESTNICZYMY W PROJEKCIE "PRACOWNIE KOMPUTEROWE DLA SZKÓŁ" WSPÓŁFINANSOWANYM PRZEZ UNIĘ EUROPEJSKĄ